Aktualności Struktura Statut Członkowie Współpraca Opracowania Piszą o nas Dołącz do nas Kontakt
Zaczęła się walka o tańsze OC i AC
Gazeta Wyborcza, 12.06.2009
 

Firmy ubezpieczeniowe rozpoczynają wojnę o portfele kierowców. Kuszą dużymi zniżkami na plisy OC i błyskawiczną wypłatą odszkodowań

"Misku strasznie Cie przepraszam za to OC. Wprowadzilam Cie w blad. W PZU rzeczywiscie maja taniej niz obstawialam. Miales racje, kocham Cie Pyszczku, wybaczysz? - tej treści SMS-y (pisownia oryginalna) dostało w tym tygodniu ponad 100 tys. osób w całej Polsce.

W gazetach mogli przeczytać list Marka Kownackiego, w którym przeprasza przyjaciela za to, że odradził mu ubezpieczenie OC w PZU. "Uważałem, że nie będzie się opłacać", tymczasem okazało się, że "OC w PZU wcale nie jest droższe od innych, a ma więcej zalet" - kajał się Marek.

SMS-ów nie wysyłały skruszone partnerki, a listu nie napisał męczony wyrzutami sumienia przyjaciel. W ten sposób ubezpieczeniowy gigant zachęca kierowców do kupna swoich ubezpieczeń. - Postanowiliśmy zerwać ze stereotypem, że OC w PZU jest dobre, ale drogie - mówi Michał Witkowski, rzecznik PZU. I zachwala nowe zniżki, na które mogą liczyć kierowcy w PZU.

Zarówno nowi, jak i dotychczasowi klienci, którzy do końca września kupią polisę OC w PZU, dostaną nawet 25 proc. zniżki. Mniej, nawet o jedną trzecią, zapłacą też za ubezpieczenie autocasco (AC). - Niemal każdemu kierowcy możemy przedstawić lepszą ofertę niż konkurencja - zapewnia Witkowski.

Rękawicę rzuconą przez PZU podnoszą inni ubezpieczyciele. "OC i AC już od 57 zł miesięcznie" - chwali się AXA Direct. Tyle zapłaci 37-letni kierowca z Wrocławia jeżdżący Skodą Fabią. W Aviva Direct (dawniej Commercial Union) przy zakupie pakietu OC i AC dostaniemy 50 proc. zniżki na OC. Kobiety mogą dodatkowo zaoszczędzić kolejne 10 proc. Gratis Aviva dorzuci assistance w wersji podstawowej.

- Walka zaczyna się toczyć o każdego klienta - przyznają zgodnie ubezpieczyciele, prześcigając się w wymyślaniu coraz to nowych ofert. Wszystko po to, żeby jak najwięcej uszczknąć z ubezpieczeniowego tortu. W tym roku Polacy na polisy OC i AC mogą wydać nawet ponad 10 mld zł.

Konkurencja jest ostra, bo złote czasy dla firm ubezpieczeniowych się kończą. Polacy kupują coraz mniej nowych i używanych aut, co oznacza mniej sprzedanych polis. Według Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego "Samar" od początku roku sprowadzili z zagranicy 258 tys. samochodów, najmniej na przestrzeni ostatnich 5 lat. W tym samym czasie sprzedano 142 tys. nowych aut, zaledwie o 0,6 proc. więcej niż przed rokiem. Do tego 20 tys. z nich trafiło w ręce Niemców i Słowaków, którzy nie ubezpieczają się w Polsce.

Mniejszym ubezpieczycielom trudno rywalizować z PZU, bo OC już i tak przynosi im straty. Żaden nie chce jednak odpuszczać tego segmentu rynku. Klient, który kupuje OC, może się skusić również na pakiet AC. A na tym ostatnim można nieźle zarobić.

Skoro nie mogą kusić klientów niską ceną polisy, próbują rywalizować jakością: błyskawiczną likwidacją szkód i gwarancją szybkiego zwrotu odszkodowania.

"Decyzja o wypłacie odszkodowania w 7 dni" - chwali się w reklamach Liberty Direct. W tym czasie co prawda nie dostaniemy pieniędzy do ręki, a jedynie dowiemy się, na ile możemy liczyć, ale to i tak postęp wobec tego, co było przed kilku laty. Wówczas na odszkodowanie trzeba było czekać i kilka tygodni.

- Jeszcze w tym roku 80 proc. szkód będziemy wyceniać w ciągu zaledwie 24 godzin - zapewnia Frank Fripon, wiceprezes Warty. - Im szybciej, tym lepiej - zgadza się Damian Ziąber, rzecznik Link4. W jego firmie ponad połowa klientów dostaje odszkodowanie w mniej niż 14 dni od momentu zgłoszenia wypadku. Z kolei w Generali pieniądze za stłuczkę do 4 tys. zł w ciągu dwóch dni trafiają na kartę płatniczą Generali Visa.

- Ubezpieczyciel nic nie zyskuje, zwlekając z wypłatą odszkodowania. Wręcz przeciwnie, im dłużej to trwa, tym dla niego drożej - tłumaczy Ziąber z Link4. Chodzi o rosnące koszty odszkodowań, bo niezadowoleni klienci podważają opinie rzeczoznawców i domagają się większych pieniędzy. Mogą też specjalnie zwiększyć zniszczenia, żeby wyciągnąć dodatkowe pieniądze. Do tego dochodzą koszty korzystania z auta zastępczego czy parkingu. - Nie wspominając o tym, że wkurzony długim oczekiwaniem klient, następnym razem odejdzie do konkurencji - dodaje Ziąber.

Marcin Bojanowski, Ireneusz Sudak